Gdyby w elementarzach zapisano: „G jak Gdynia”, przez nasze miasto nie przeszedłby nawet słaby pomruk zdziwienia. Ot, kolejny krok do świetności – wspaniała, wspanialsza… Gdynia! Znana od niemal ośmiu wieków, a przez ostatnie sto lat uczestnicząca w wielkiej historii. Wieś, która stała się letniskiem; kurort przekształcony w miasto portowe; morska stolica Polski, będąca jej najbardziej efektowną wizytówką. Otwarta na świat, ale skupiona na kraju, który tak bardzo na nią liczył. Wygrana dzięki swojemu nadbałtyckiemu położeniu, silna wspólnotą ludzi przez dziesięciolecia przybywających, by ją budować. Jak również tych, którzy rodzili się w niej i żyli. Harmonijnie, szczęśliwie, stabilnie, ale i stawiając czoła wyzwaniom, wśród trudności i niepewności – stosownie do czasów. Gdynia zawładnęła i nimi, i nami, a zmieniając siebie, tworzy(ła) nową, obywatelską społeczność, zapatrzoną w swoje miasto. Można by rzec: dumny, dumniejszy… Gdynianin; dumna, dumniejsza… Gdynianka. I tak przez pokolenia, i od przeszło stulecia.