Maja Gadzińska - absolwentka Studium Wokalno - Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. Jest posiadaczką głosu trzyoktawowej skali. Urodzona w Grudziądzu, ale dorastała w Gdyni, gdzie zdobyła wymarzone wykształcenie. Do tej pory wystąpiła na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni między innymi w: „Cud albo Krakowiaki i Górale” w roli Basi, „Notre Dame de Paris”, gdzie wystąpiła w niezapomnianej roli Esmeraldy, w „Ghost” wcieliła się w postać Molly, w „Złym”, poznaliśmy ją jako Martę Majewską. Pojawiła się także w „Szwoleżerach”, w „Tuwimie dla dzieci”, „Różowym młynku”, czy "Grease". Teraz przyszła pora wcielić się zupełnie nową rolę - Ambasadorki obchodów Stulecia Gdyni.
Co osobiście oznacza dla Pani tytuł Ambasadorki Stulecia Gdyni?
To oczywiście ogromne wyróżnienie i zaszczyt, ale też niezwykły prezent, który Gdynia podarowała mi, jako mieszkance. To okazja do pracy na rzecz miasta, zaangażowania się w liczne inicjatywy i przede wszystkim możliwość spotkania z ludźmi.
Jakie miejsce w Gdyni uznaje Pani za wyjątkowe i dlaczego?
Moim ulubionym miejscem w Gdyni niezmiennie pozostaje plaża i lasy na Babich Dołach. Byłam mieszkanką tej dzielnicy przez prawie 20 lat i znam jej każdy zakamarek. A jako nurek miałam okazję sprawdzić, jakie sekrety skrywa pod wodą Torpedownia. Chciałabym móc tam wrócić, bo czuję, że niejedna podwodna tajemnica jest jeszcze do odkrycia.
Jaką rolę Gdynia odegrała w Pani życiu i tym prywatnym i artystycznym?
Urodziłam się w Grudziądzu, ale zamieszkałam w Gdyni wraz z rodziną, zanim skończyłam pierwszy rok życia. Gdynia nas przyjęła, stała się naszym domem. Tu kończyłam wszystkie etapy edukacji, rozwijałam swoje pasje, jeździłam na zawody sportowe, zdobywałam przyjaciół. W Gdyni ukończyłam moją wymarzoną szkołę, czyli Studium Wokalno-Aktorskie im. Danuty Baduszkowej w Gdyni, tu zdobyłam wymarzony zawód i mam zaszczyt pracować w największym teatrze muzycznym w Polsce. Mogę więc śmiało powiedzieć, że nie byłoby mnie bez Gdyni.
Gdyby miała Pani opisać Gdynię jednym dźwiękiem, ruchem albo emocją - co by to było?
Przychodzi mi na myśl słowo "oddech", albo "powietrze". Mamy w mieście piękną i szeroką przestrzeń, powiew świeżości od morza i zielone płuca w postaci lasów. Tu można odpocząć, złapać oddech, ale i nabrać wiatru w żagle. No i powiedzmy sobie szczerze-w Gdyni czasami strasznie wieje.
Co chciałaby Pani przekazać Gdyni i Gdynianom z okazji 100-lecia miasta?
Bądźmy dla siebie dobrzy, wyrozumiali i życzliwi. Doceniajmy to co mamy. To jest klucz do szczęścia.
Co czeka widzów, którzy pojawią się w Teatrze Muzycznym na specjalnie przygotowanym przez Teatr Muzyczny wydarzeniu?
To będzie prawdziwa impreza urodzinowa naszej jubilatki Gdyni! To ona jest w końcu najważniejsza. Ale nie zabraknie też sentymentalnej podróży w czasie, która przywoła najważniejsze dla naszego miasta momenty. Wszystko to opowiedziane muzyką, ruchem, światłem. I oczywiście w wykonaniu najwspanialszego zespołu pod słońcem.
Dziękuję za rozmowę.
Fotografia główna: Paweł Budziński
Wideo, montaż: Przemysław Dopke

