Dodaj jeszcze Google tag

Ułatwienia dostępu

Ulica 10 Lutego. Oto jej historia

Codziennie przechodzą nią tysiące przechodniów, setki rowerzystów, samochodów i pojazdów komunikacji miejskiej, a w okresie letnim niezliczona liczba turystów. Można tutaj zajrzeć do Urzędu Miasta, odwiedzić kawiarnie i restauracje, nadać paczkę na poczcie, kupić gdyńskie pamiątki w Miejskiej Informacji Turystycznej, zaopatrzyć się okazałe bukiety kwiatów, zanocować w jednym z hosteli, kupić delikatesy z różnych zakątków świata. Można wymieniać jeszcze długo, ale czy znamy początki jednej z najważniejszych ulic Gdyni? Cofnijmy się do początku XX wieku.

Jest 1908 rok. Gdynia coraz częściej staje pierwszym wyborem letników, doceniających dziewiczą plażę, spokój i gościnnych mieszkańców. Kręta ulica Wiejska (dzisiejsza Starowiejska) jest długa, więc zostaje wytyczona najkrótsza trasa z dworca kolejowego do Domu Kuracyjnego (Kurhausu), a także dalej w kierunku morza i drewnianego molo. Prosta linia nazwana Kurhausstrasse – Aleją Kuracyjną, okazuje się doskonałym pomysłem.


Fot. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni (wyd. J.H. Jacobsohn)

Jedną z pierwszych osób, która buduje dom przy nowej ulicy jest Erich Kohnke. Stawia budynek w 1910 roku, a odkupuje go od niego Johann Plichta i prowadzi w nim restaurację z kawiarnią. W kolejnych latach, po przeciwnej stronie buduje się Jan Radtke, stawiając pensjonat z charakterystyczną wieżyczką. Wśród najbardziej znanych gości tego domu letniskowego można wymienić pisarza Stefana Żeromskiego. Kolejne lata, to kolejne budynki, między innymi wille: „Elle” (skrzyżowanie 10 Lutego i Władysława IV), „Luiza” (ul. 10 Lutego 18), „Łucja” (obecna „Julia” przy 10 Lutego 6), dające podwaliny letniskowej zabudowy Gdyni. Nie trzeba było długo czekać, by o małej wiosce zrobiło się głośno w całym kraju i każdego roku do nadmorskiej miejscowości zjeżdżało się coraz więcej turystów. Niektórym, czasowy pobyt w Gdyni nie wystarczył i postanowili na zawsze złączyć swój los z tym miejscem.

Lata dwudzieste przynoszą ekscytujące informacje. W Gdyni ma zostać wybudowany port, a w następnej kolejności nadmorska wieś otrzyma prawa miejskie. Gospodarka się nakręca, powstają nowe mieszkalne kamienice i budynki, w których swoje siedziby znajdują między innymi: Konsorcjum Francusko-Polskie do Budowy Portu w Gdyni (dzisiaj ul. 10 Lutego 14), Żegluga Polska (ul. 10 Lutego 4), przy 10 Lutego 39 powstaje „Confort” Pętkowskiego, a w nim Sąd Grodzki, Zakład Wodociągów i Kanalizacji, Bank Francusko-Polski i wiele lokali usługowych. Zostaje wybudowany Bank Polski (zbieg ul. 3 Maja i 10 Lutego), otwiera się także oddział Banku Gospodarstwa Krajowego (naprzeciwko), który rozumiejąc potrzeby rybaków chętnie udzielał pożyczek na zakup specjalistycznego sprzętu. Wśród kolejnych budynków znajduje się szkoła, której koedukacyjny gmach otwiera się w 1928 roku i jest nią „Jedynka” przy ulicy 10 Lutego 26 (w późniejszych latach powstaje także prywatne gimnazjum, Szkoła Muzyczna, Szkoła Językowa i Polska YMCA). Buduje się również Urząd Pocztowy (ul. 10 Lutego 10) i konsulaty. W 1929 roku do willi "Józefina" (obecna „Julia”) przeprowadza się komisariat Policji Państwowej. Urbanizacja otoczenia wymaga solidnego podłoża, dlatego w szybkim tempie ulica już 10 Lutego – nazwana na pamiątkę zaślubin Rzeczypospolitej z morzem, zostaje wybrukowana.




Fot. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni (Edmund Zdanowski)

Życie miejskie w okresie dwudziestolecia międzywojennego tętni w pełni. W Gdyni można zaopatrzyć się praktycznie we wszystko. Przy ulicy 10 Lutego można udać się do kapelusznika po – konieczne i modne w tamtym okresie – nakrycie głowy, kosmetyki, produkty kolonialne, naczynia, udać się do pralni chemicznej, po odzież balową i materiały, z których taką odzież mogła uszyć krawcowa. Przy 10 Lutego dyżurowali specjaliści, u których dostępny jest „krem regeneracyjny” usuwający zmarszczki, oparzenia i… piegi. Do listy należy dopisać modne restauracje, kawiarnie i lokale rozrywkowe, wśród których znajdują się: „Confort”, „George”, „Alhambra – Palais de danse”, „Grand Cafe”, Bary: „Okocim”, „Bachus”, „Mały”. W najsłynniejszej „Cafe Bałtyk” pod numerem 24, odbywały się dansingi, wystawy artystów, recitale i pokazy mody. Największa wśród nich była kawiarnia „Europa”. Ówcześni kinomaniacy mieli do wyboru 400 miejsc w kinie „Czarodziejka”, a w latach późniejszych wielbiciele X Muzy mogli wybrać się do kina „Lido”, skręcając w ulicę 3 Maja. W tamtym okresie, podobnie jak w obecnych czasach, przez ulicę 10 Lutego przechodzili Gdynianie i oficjele przy akompaniamencie orkiestr, świętując różne wydarzenia, w tym: Urodziny Gdyni, odzyskanie dostępu do morza czy Święto Konstytucji 3 Maja.

Radosny okres wzrostu przerwała II wojna światowa. Do Gdyni wkroczyły wojska niemieckie i rozpoczęła się okupacja. Ulicę Świętojańską – jako najważniejszą nazwano na cześć dyktatora, a druga w kolejności ulica 10 Lutego otrzymała imię prawej ręki Hitlera – Hermann Göring Strasse. Z miasta znikali nie tylko jego mieszkańcy, ale również wszelkie polskie i gdyńskie symbole i nazwy. Wszystkie popularne i kluczowe dla miasta lokale stały się miejscami pracy, odpoczynku i rozrywki Niemców. Mieszkańcy, którzy pozostali – nawet pracując dla okupanta – nie byli bierni, regularnie pomagali innym mieszkańcom przetrwać wojnę i działali w podziemiu.


Fot. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni (Roman Morawski)

Po wojnie ulica 10 Lutego odzyskała swoją nazwę, ale jeszcze długo należało czekać na to, by odzyskała także dawny blask. Część mieszkańców i potomków wróciła i miała szansę odzyskać lub odsprzedać swoją własność, bo wiele budynków zniszczonych w czasie wojny czekało kilka lat żmudnej i kosztownej odbudowy. Do budynku przy ul. 10 Lutego 24 wprowadziły się Polskie Linie Oceaniczne i Chińsko-Polskie Towarzystwo Okrętowe „Chipolbrok”. Swój budynek odzyskała również poczta. Nie tylko odbudowywano Gdynię, ale budowano też całe miasto na nowo. Niekoniecznie z przedwojenną estetyką.

Na 10 Lutego wróciły lokale usługowe, lodziarnie, kawiarnie, kwiaciarnie, sklep z elektroniką czy warzywniak. Z racji morskiego charakteru miasta, do Gdyni nadal sprowadzano atrakcyjne produkty, po które przyjeżdżano z całego kraju. Mieszkańcy, pomimo okresu komuny, mogli korzystać z odzyskanych po wojnie miejsc. W ich ręce trafił ponownie „Cafe Bałtyk”, w kolejnych latach otwierały się też: „Ranaissance”, „Fraszka”, „Literatka”, pojawiło się „Pod Ryjkiem” czy bar „Aloza”. Mieszkańcy mogli udać się do „Inter Clubu”, „Karliczka”, czy dobrze znanych nam do dzisiaj „Delicji”. Do widzów wróciło kino „Lido” pod nową nazwą – „Atlantic”. Dom Rzemiosła, stał się także domem dla Teatru Dramatycznego i zespołu „Żaczki”. Przy ulicy 10 Lutego 4 otworzyła się Galeria Sztuki Współczesnej Elżbiety Subbotko i zakłady fotograficzne, w których mieszkańcy chętnie wykonywali zdjęcia do potrzebnych dokumentów lub fotografowie robili pamiątkowe zdjęcia z misiem lub w samochodziku na Skwerze Kościuszki, a wywołane fotografie można było odebrać następnego dnia w zakładzie.


Fot. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni (Tadeusz Wański)

Ulica 10 Lutego była także świadkiem tragicznych wydarzeń powojennej Polski. 17 grudnia 1970 roku po porannej strzelaninie na kładce przy stacji SKM Gdynia Stocznia (obecnie Gdynia Stocznia-Uniwersytet Morski), marsz protestujących przeszedł także 10 Lutego. Gdynianie protestowali przeciwko władzy na różne sposoby, manifestując niezależność podczas stanu wojennego. Gdyńska arteria stała się także świadkiem doniosłego momentu, czyli przejazdu papieża Jana Pawła II na Skwer Kościuszki, gdzie odbyło się spotkanie wiernych z polskim papieżem.


Fot. Rafał Wasiluk/Gdynia w obiektywie

Ulica 10 Lutego, którą obejmuje Pomnik Historii – wyróżnienie przyznane przez prezydenta RP, jest miejscem, które widzimy jako pierwsze po opuszczeniu dworca, gdy chcemy się udać w kierunku Skweru i morza, a jeśli spojrzymy do przodu, wzrok sięga dużo dalej niż 635-metrowy odcinek ulicy i jest to widok wyjątkowy w skali kraju.


Fot. Oskar Lewiński/Gdynia w obiektywie